Czeczeńska PVO v II Wojne czeczeńskiej 1999–2003

Autor : M-i 🕔28.03.2006 📕13.150

Na początku sierpnia 1999 r. liczące około 1500 bojowników czeczeńskich zgrupowanie, dowodzone przez dowódców polowych Szamila Basajewa i emira Habbiba al-Chattaba oraz członkowie opozycji dagestanskiej pod wodzą Nadirszacha Chatszalajewa wtargnęli przez przełęcz Charama w rejon dagestańskiego miasta Botlich, wzywając ludność do powstania antyrosyjskiego. Działania bojowe prowadzono w terenie górzysto-lesistym rejonu Botlich, który był szczególnie przydatny do wojny partyzanckiej. Rebelianci czeczeńscy zajęli kilka wiosek i proklamowali na ich obszarze niezależny Dagestan. Wszelkie drogi dowozu i ewakuacji prowadzące z Czeczenii do rejonu walk bojownicy osłonili posterunkami, patrolami oraz strzelcami wyborowymi.

Zorganizowali również obronę przeciwlotniczą, na którą składały się: podwójnie sprzężone armaty przeciwlotnicze ZU-23 kalibru 23 mm zmontowane na kilku samochodach ciężarowych, kilka wielkokalibrowych karabinów maszynowych kalibru 12,7 mm (wkm 12,7 mm) oraz kilkanaście przeciwlotniczych zestawów rakietowych typu „Strzała” i „Igła”. Zestawy „Igła” czeczeńscy mudżahedini prawdopodobnie pozyskali w ramach reeksportu ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Bojownicy dysponowali też kilkoma wyrzutniami typu „Stinger” pochodzącymi prawdopodobnie z Arabii Saudyjskiej. Basajew i jego ludzie, uwzględniając ich uzbrojenie i doświadczenie, byli przygotowani do walki z nisko lecącymi celami powietrznymi na odległościach do 3500 m. Nie byli jednak zdolni do zorganizowania kontroli obszaru powietrznego (poza obserwacją powietrzną) nad polem walki.

W czasie prowadzenia ofensywy przeciwko siłom czeczeńskim w Dagestanie korzystano przede wszystkim z doświadczeń natowskiej ofensywy powietrznej z Kosowa. Lotnictwo miało rozbić siły rebeliantów z powietrza, by w ślad za tym mogły uderzyć siły lądowe złożone z rosyjskich spadochroniarzy, żołnierzy OMON-u i dagestańskiego (prorosyjskiego) pospolitego ruszenia.

Najważniejszą rolę w ofensywie powietrznej miały odegrać śmigłowce bojowe Mi-24 i uzbrojone śmigłowce Mi-8 działające parami lub kluczami (po 4 śmigłowce). Śmigłowce miały zwykle na pokładach żołnierzy wojsk powietrznodesantowych i SPECNAZ-u, których po wysadzeniu (desantowaniu) wspierały z powietrza. W niektórych wypadkach śmigłowce były osłaniane parami samolotów myśliwsko-bombowych Su-25. Działający w rejonie botlichskim 478 Samodzielny Pułk Śmigłowców z Machaczkały wykonywał dziennie 40–60 wylotów śmigłowców Mi-24.
Poza śmigłowcami Rosjanie użyli do działań sił 4 Armii Lotniczej z Rostowa nad Donem w składzie pułku lotniczego Su-27, dwóch maszyn Iliuszyn/Beriew A-50 Mainstay (samoloty rosyjskiego AWACS) oraz doraźnie pododdziałów lotniczych Su-24 i Su-25. W rejonie botlichskim lotnictwo rosyjskie wykonało około 450 samolotowylotów w sierpniu 1999 r. Na początku września przeciwko zgrupowaniu Basajewa działało już około 180 samolotów bojowych i 120 śmigłowców Mi-24, nie licząc śmigłowców Mi-8.
Bojownicy Basajewa byli praktycznie bez szans w walce z tak silnym przeciwnikiem powietrznym, mimo że umocnili się w kilku dagestańskich wioskach. Wioski stały się bowiem opłacalnymi celami ataku lotniczo-śmigłowcowego.

Korzystniejsze byłoby prowadzenie konsekwentnej wojny partyzanckiej. Rozśrodkowanie sił i możliwości maskowania w terenie górzysto-lesistym utrudniłyby w zasadniczy sposób uderzenia z powietrza. Jednak mimo to udało się Czeczenom, nawet przy tak słabej obronie przeciwlotniczej, zestrzelić 5 śmigłowców (4 Mi-8, 1 Mi-26) i jeden samolot myśliwsko-bombowy Su-25 w okresie sierpień – początek września 1999 r., w tym jeden Mi-8 za pomocą przeciwlotniczego zestawu rakietowego „Igła”.


ROSYJSKA OFENSYWA LOTNICZA W CZECZENII
Zgrupowanie Samila Basajewa, ścigane przez rosyjskie lotnictwo, zostało ostatecznie zmuszone do wycofania się do Czeczenii. W siłach Basajewa nie było bowiem obrony przeciwlotniczej w ścisłym tego słowa znaczeniu (systemu rozpoznania radiolokacyjnego, rakiet przeciwlotniczych oraz artylerii średniego zasięgu).

Już we wrześniu 1999 r. kontrolę przestrzeni powietrznej na Iczkerią przejęły rosyjskie samoloty myśliwskie MiG-29. W ślad za nimi poszły myśliwce bombowe. Pod koniec września 1999 r. wykonały one nad Czeczenią około 1000 samolotolotów. Do chwili upadku Groznego na początku lutego 2000 r. dziennie lotnictwo rosyjskie wykonywało przeciętnie do 150 samolotolotów. W Czeczenii w zasadzie nie było obiektów wojskowych. Faktycznie jedynym celem wojskowym była baza lotnicza Chankała w pobliżu stolicy kraju. Dlatego też jako obiekty uderzeń (nalotów) wybrano rafinerie ropy naftowej, obiekty infrastruktury komunikacyjnej oraz zabudowania mieszkalne dowódców polowych (które po 1996 r. zlokalizowały rosyjskie siły specjalne Federalnej Służby Bezpieczeństwa i wywiad wojskowy GRU). Naloty wykonywano głównie w dzień bombami konwencjonalnymi i rakietami klasy „powietrze–ziemia” samolotami myśliwsko-bombowymi Su-25. Rzadko używano broni precyzyjnej. Jedynie Grozny był atakowane z powietrza w warunkach nocnych.

Lotnictwo rosyjskie na początku drugiej wojny w Czeczenii sporadycznie atakowało cele o charakterze wojskowym. Natomiast, bombardując obiekty cywilny, przyczyniło się do masowego eksodusu ludności cywilnej do Inguszetii. Ludność cywilna była i jest nadal główną ofiarą rosyjskich nalotów lotniczych.

Jesienią 1999 r. rosyjskie wojska okrążyły Grozny. Zadanie zniszczenia załogi stolicy dowodzonej przez Basajewa miały wykonać artyleria i lotnictwo rosyjskie. Lotnictwo jednak zawiodło. Przyczyniły się do tego i warunki zimowe z częstymi mgłami i silne opady śniegu; podpalone przez bojowników 10 źródeł ropy naftowej, które rozciągnęły nad miastem gęstą, czarną zasłonę dymną utrudniającą obserwację z powietrza.

Lotnictwo nie było w stanie rozpoznać ani zapobiec wyrwaniu się z miasta kilkutysięcznego zgrupowania bojowników w noc z 31 stycznia na 1 lutego 2000 r. Nie było też w stanie odnaleźć maszerujących w kierunku gór kaukaskich oddziałów czeczeńskich.

Bojownicy przeszli następnie do wojny partyzanckiej. Około 80% zadań związanych z walką przeciwpartyzancką rosyjskie dowództwo przeniosło na barki lotnictwa. To ono zaminowało z powietrza 80-kilometrową otwartą granicę tego kraju prowadzącą wierzchołkami górskimi Kaukazu z Gruzją. Przez granicę czeczeńsko-gruzińską prowadziły też szlaki zaopatrzenia bojowników, które usiłowano przerwać nalotami lotniczymi. 17 listopada 1999 r. w wyniku tego śmigłowce rosyjskie zaatakowały gruzińskie wsie Muza i Arguni, a 28 listopada 2001 r. myśliwce bombardujące i śmigłowce bojowe zbombardowały gruzińską dolinę Pankisi. Na szczęście nie było strat w ludziach.

Rosyjskie samoloty myśliwsko-bombowe i śmigłowce bojowe nie dysponowały czujnikami, które ułatwiałyby wykrycie zamaskowanych oddziałów czeczeńskich w Kaukazie. Naloty lotnicze zatem trafiały przede wszystkim w obiekty cywilne (ludność) lub w próżnię. W dodatku Kaukaz charakteryzuje się dużym zalesieniem, a w zimie częstymi zamgleniami. Rosjanie próbowali użyć w zalesionym terenie defoliantów, nie wiadomo jednak z jakimi skutkami. Bez powodzenia używano w górach bomb 1500-kilogramowych oraz bomb paliwowo-powietrznych (testowanych w pierwszej wojnie czeczeńskiej) zrzucanych przez bombowce dalekiego zasięgu TU-22M3.
Niedostateczna zdolność do walki w nocy i w innych warunkach ograniczonej widoczności dała się odczuć znacząco w sensie negatywnym w rosyjskim lotnictwie. Pierwszy rosyjski śmigłowiec w pełni zdolny do działań nocnych Ka-50 „Czarny Rekin” (HOKUM) był i jest nadal testowany w Czeczenii. Nie stanowi on jednak zagrożenia dla bojowników, ponieważ jest to śmigłowiec przeciwpancerny i jego uzbrojenie jest przeznaczone do zwalczania celów o innym charakterze niż partyzanci. Do Budionnowska przedyslokowano więc 8 samolotów myśliwsko-bombowych Su-25T zdolnych do prowadzenia działań w różnych warunkach meteorologicznych, jednak brak danych o efektach i użycia.

Niedostatki ujawnione w wojnie zmusiły rosyjskie dowództwo do poszukiwania nowych rozwiązań. Planuje się: modernizować śmigłowce Mi-24 i Mi-8 (rocznie 25–50 maszyn). Mi-24 ma otrzymać nowy czujnik podczerwieni, Mi-8 zaś urządzenie nawigacyjne GPS.

Piętą Achillesową lotnictwa był permanentny brak części zamiennych. Silniki wielu myśliwców bombardujących mają wyczerpane resursy pracy. Dowództwo było zmuszone sięgnąć do rezerw państwowych paliwa lotniczego. Znacząco w związku z tym zmniejszyły się godziny nalotów dla pilotów: ze 150 h rocznie dla pilotów samolotów w 1989 r. do 24 h w 1999 r. dla pilotów samolotów myśliwsko-bombowych i 10-15 h dla samolotów myśliwskich. Około 60% kosztów wojny w Czeczenii – to koszty spowodowane przez rosyjskie lotnictwo.


CZECZEŃSKA PVO
Szacowano, że w chwili wybuchu wojny w 1999 r. siły czeczeńskie dysponowały około 16 armatami przeciwlotniczymi typu ZSU-23-4 „Szyłka”, ZU-23-2 zmontowanymi na nadwoziach samochodów ciężarowych, pewną liczbą wielkokalibrowych karabinów maszynowych kalibru 12,7 mm oraz około 40 zestawami rakiet przeciwlotniczych typu „Strzała” i „Igła”. Według innych informacji bojownicy mieli posiadać kilkadziesiąt wyrzutni „Stinger” dostarczonych przez afgańskich talibów, co jest mało prawdopodobne, gdyż ci nimi też nie dysponowali.

Kilka jednostek ZSU-23-4 „Szyłka” użyto w okrążonym Groznym. Taktyka ich działania polegała na tym, że ostrzeliwano z dobrze zamaskowanych stanowisk ogniowych nisko lecące statki powietrzne przeciwnika. Natychmiast po ostrzelaniu celu powietrznego poszczególne działa zmieniały stanowiska ogniowe w celu uchylenia się od rosyjskiego ognia odwetowego. Kiedy załoga Groznego wyrwała się z okrążenia, zabrała ze sobą również „Szyłki”.

Po przejściu do wojny partyzanckiej Czeczeni na początku 2000 r. zreorganizowali swoją obronę przeciwlotniczą. Główne bazy w górach zostały otoczone kilkoma pierścieniami obrony przeciwlotniczej. Obserwatorów przestrzeni powietrznej rozmieszczono na szczytach górskich i wysokich drzewach. Za pomocą łączności radiowej (fonicznej) lub sygnałów świetlnych (podawanych za pomocą lusterek) powiadamiali o zbliżaniu się rosyjskich środków napadu powietrznego. Do osłony baz (obozów) używano armat ZU-23-2 i wielkokalibrowych karabinów maszynowych kalibru 12,7 mm. Najważniejsze obozy są jednak niedostępne dla rosyjskiego lotnictwa ze względu na ich rozmieszczenie w schronach wykutych w skałach (rozbudowanych w latach 1996–1999). Odwrócenie uwagi o rozmieszczenia faktycznego sił czeczeńskich mają zapewnić pozorne obozy i pozycje bojowników.

Najskuteczniejszym elementem obrony przeciwlotniczej są jednak przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe. Bojownicy czeczeńscy rozmieszczają stanowiska startowe tych zestawów na zboczach górskich i skrupulatnie je maskują. W ten sposób uzyskują pełne zaskoczenie przy ostrzale rosyjskich statków powietrznych. Aby zwiększyć skuteczność ognia, cele powietrzne ostrzeliwano salwami. System stanowisk startowych rakiet przeciwlotniczych jest zagęszczony stanowiskami pozornymi.
Szczególnie groźnymi dla lotnictwa rosyjskiego były manewrowe drużyny przeciwlotnicze, które osiągnęły większość zestrzeleń. Drużyna liczyła zwykle do 15 bojowników uzbrojonych w przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe różnych typów, najczęściej „Igła” lub niekiedy „Stinger”. Rosjanie twierdzili, że w grę wchodziły również zestawy „Blowpipe” i „Javelin”. Drużyna zajmowała stanowiska startowe zwykle w pobliżu lotniska, lądowiska śmigłowców lub na trasie przelotu często wykorzystywanej przez statki powietrzne. Często zwabiano samoloty i śmigłowce rosyjskie za pomocą celów pozornych, by je potem ostrzeliwać z zasadzki.

Należy zwrócić uwagę na zdolność bojowników do przechwytywania rozmów radiowych. Tylko tym da się bowiem uzasadnić spektakularne zestrzelenia śmigłowców Mi-8 z wysokimi rangą oficerami na pokładzie.

W sierpniu 2001 r. bojownikom czeczeńskim udało się zestrzelić pod Vedeno śmigłowiec nawet za pomocą ręcznego granatnika przeciwpancernego RGP-7.


CZECZEŃSKA OFENSYWA PRZECIWLOTNICZA
Mimo nielicznych, środków przeciwlotniczych., bojownikom czeczeńskim udało się osiągnąć kilka spektakularnych zestrzeleń samolotów i śmigłowców. Straty rosyjskie nie są jednoznacznie do określenia. Strona rosyjska skrzętnie je ukrywała na ile to było możliwe i stąd różnice w liczbie zestrzelonych maszyn w różnych źródłach.
17 września 2001 r. bojownicy zestrzelili śmigłowiec, na pokładzie którego było 2 generałów i 21 żołnierzy. 27 stycznia 2002 r. pod miejscowością Szelkowska został zestrzelony śmigłowiec Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – śmierć poniosło 2 generałów i 3 pułkowników. Wśród poległych był dowódca sił OMON-u w Czeczenii.

Nad terenem górskim w lutym 2002 r. został zestrzelony śmigłowiec Mi-24. 7 lutego tuż po starcie z lotniska Chankała został zestrzelony śmigłowiec Mi-8 prawdopodobnie przez manewrową drużynę przeciwlotniczą. Po tym wypadku dowództwo rosyjskie zawiesiło loty Mi-8. Dowódcom wojskowym zabroniono lotów śmigłowcami i pozwolono poruszać się jedynie w konwojach samochodowych. Jadąc w takim konwoju w zasadzce pod Groznym został ciężko ranny gen. Władimir Moltenskoj. Na stronie internetowej Czeczenów zamieszczono też dane o śmierci rosyjskiego dowódcy wojsk lądowych w Czeczenii. Od 1999 r. w Czeczenii zginęło 9 rosyjskich generałów, w tym czterech zestrzelonych w śmigłowcach.

Szczególnie dotkliwą stratę ponieśli Rosjanie 19 sierpnia 2002 r., kiedy został zestrzelony ciężki śmigłowiec transportowy Mi-26 lecący z Mozdoku do Chankały. Trafiony pociskiem rakietowym „Igła” na wysokości 200 m, śmigłowiec spadł na pole minowe, co utrudniło prace ratunkowe. Zginęło wówczas 118 rosyjskich żołnierzy, rannych zaś zostało 39. Seria zestrzeleń w 2002 r. zmusiła lotnictwo rosyjskie po raz pierwszy od 1994 r. do działań defensywnych. Lotnictwo, które uznano jako jedyne do odniesienia zwycięstwa w walce z Szamilem Basajewem i jego armią, zawiodło. Zmieniło to sytuację na korzyść Czeczenów. Stawia też pod znakiem zapytania szybkie rozstrzygnięcie konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego.

Autor : M-i 🕔28.03.2006 📕13.150

Komentáře Disqus

Komentáře Facebook

Sociální sítě

Reklama

Poslední komentáře